Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Od kilku dni mam paskudny humor, to przez sprawę z Justyną i Kaśką. Dwie moje przyjaciółki się pokłóciły i nie chce stać po niczyjej stronie, ale bronię pierwszej, ponieważ znam ją 9 lat i ufam jej niemal bezgranicznie. Druga ma mi to za złe i jakoś tak wychodzi. To wszystko odbijało się na moim związku. Ha, taki to był związek, że niemal nikt o nim nie wiedział. Wszyscy uznawali nas za świetną parę, super zgrani i w ogóle. Też tak myślałam. Ufałam mu, był moim prawie najlepszym przyjacielem, powiedziałam mu wszystkie moje sekrety, pomagałam jak się dało. Nie patrzyłam na swoje korzyści, chciałam żeby dla niego było jak najlepiej. Co za to dostałam? Ładnie mówiąc, w pysk. Po prostu. Wiedziałam od jakichś dwóch dni, że mnie oszukuje i czekałam aż się przyzna, a on tego nie robił. Dzisiaj mu powiedziałam, że wszystko wiem, to mi napisał "Jeśli byś mi ufała to by tego wszystkiego nie było. Związek bez zaufania nie ma szans". Przeczytałam to kilka razy, bo aż nie wierzyłam. Sam dzień wcześniej napisał, że mi nie ufa. Kiedy mu to wypomniałam napisał, że po wyznaniu miłości mi zaufał. Dziwne. Kręcił, jak często ostatnio. Naprawdę się starałam, żeby było dobrze. Wierzyłam, że dzięki niemu wyjdę na prostą, skończą się moje problemy, a tu co? Gówno, jedno wielkie G Ó W N O. Jestem zła. Nie jest mi smutna, tylko jestem zła tym, co napisał. "Aż się łezka kręci w oku". Łezka kurwa? ŁEZKA? Najchętniej to bym mu za to po pysku dała. Ja przymykałam oko na wszystko. Na to, że mnie praktycznie wykorzystuje, bo pomagam mu w czymś, z czego nie miałam żadnych korzyści, staram się wybaczyć mu każdy błąd, martwię się o niego, a on w zamian mnie okłamuje, nie ufa, nie mam u niego wsparcia. Nie chcę, żeby to wyszło, że ja jestem idealna, a on jakiś zły, ale... Justyna kilka razy mi mówiła, że on na mnie nie zasługuje. Jak chciał zerwać zupełnie znajomość, bo uwierzył w jakąś wymyśloną historyjkę, to starałam się, żeby do tego nie doszło. Po prostu nie wyobrażałam sobie życia bez niego, był moim przyjacielem. Teraz to wszystko poszło się pierdolić, cały rok. Czas, który poświęciłam na zbudowanie tak mocnej przyjaźni, zniknął w niepamięć. On nie chce mnie znać, chociaż zranił mnie bardziej niż ja jego. Nie wiem co mam w ogóle o tym myśleć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz